 |

 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |

|
 |
| Powyżej zamieszczono formularz. Prosimy o wypełnienie i przesłanie w załączniku do listu pod któryś z adresów umieszczonych w dziale "Kontakt" |
|
 Przodkowie Wojciecha Jazdona :: Wojciech Jazdon :: Adelaida Jazdon Józefowska i potomkowie |
|
|
|
Aniela Rękoś Bernacka
 |
| Rodzice: |
Jan Rękoś Marianna |
| Mąż/żona: |
Zbigniew Bernacki |
| Dzieci: |
Dariusz Tomasz |
|
KWESTIONARIUSZ JAZDONA
- Na imię mam Aniela (Nela - używane), Barbara Bernacka
- Otrzymałam kwestionariusz ponieważ jestem wnuczką Piotra Józefowskiego i Adelajdy ! z domu Jazdon
- Urodziłam się w Sławie i w tym domu mieszkam do dziś
- Pracuję w już nie. Od stycznia b.r. jestem na emeryturze. A pracowałam w szkole, uczyłam biologii.
- Mój adres zamieszkania to 67-410 Sława, ul. Wiejska 5
- Mój telefon kontaktowy to 068 356-63-01
- Mój ulubiony film to polskie seriale (np. ''Dom'', ''Sami swoi'' i cd.) filmowe i obecne. Polskie, ale nie wszystkie. Ale najbardziej to filmy przyrodnicze, a z fabularnych, np. ''Doktor Żywago''
- Politycznie sympatyzuję z lewicą
W życiu udało mi się parę rzeczy, np. hmm? Rodzina, sprawdzeni przyjaciele
- Jazdonem, którego chciałabym bliżej poznać na zjeździe jest trudno powiedzieć... chyba Jadzię, siostrę Adama
- Charakterystyczna cecha Jazdona to stateczny, spokojny, sympatyczny, uśmiechnięty, (bardzo miły), ale chyba także w ostateczności choleryk (?), ale mogę się mylić - za mało znam rodzinę
- Spotkałam się z przejęzyczeniem nazwiska Jazdon na -------------
- Moja najcenniejsza pamiątka rodzinna to metalowa kasetka od Tatusia prawdopodobnie sprzed II Wojny Światowej
- Potrawa, którą uważam za rodzinną to dobre jedzenie. Pamiętam jak mamusia mówiła, że ona jadła polewkę (zupa mleczna z lanymi kluskami) i my też będziemy jeść. Była bardzo smaczna. Zawsze rano.
Historia związana z rodziną Jazdonów, której nigdy nie zapomnę to ta, kiedy byłam w latach pięćdziesiątych (chyba 1959r.) na wakacjach w Karnie, na imieninach wujka Ludwika. Było ciepło i razem z Jadzią poszłyśmy przez park, dalej na spacer. Tam był teren - ? łąką ? ogrodzona żerdziami. Przeszłyśmy przez nie, idziemy beztroskie i wesołe, a tu... patrzymy Adam szarżuje w wielkim pośpiechu z widłami przed sobą, prosto na nas. Biegnie z całych sił i coś krzyczy. Nie wiedziałyśmy co się dzieje. Chyba to do nas, bo depczemy trawę? Nagle patrzymy, a tu na wprost nas zbliża się wielki byk!, który był sam w tej zagrodzie. Narobiłyśmy pisku i nogi za pas i uciekłyśmy. Ale gdyby nie Adam... no, no? Tak to Adam jak zwykle szarmancki chciał dwie panienki obronić przed bykiem za pomocą wideł, narażając własne życie. To było takie rycerskie.
|
|
|
|